Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluza damska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bluza damska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 listopada 2017

Bluza żakiet


Nie bardzo wiem jak nazwać ten wyrób. Elegancka bluza? Bluzo-żakiet? Zresztą nie nazwa jest najważniejsza, ale funkcjonalność, a tego jej nie brakuje.
Uszyta na podstawie modelu z któregoś z japońskich wydawnictw, który odrysowałam kilka dobrych lat temu. Na tyle dawno, żeby nie zapamiętać ani książki, ani roku wydania.
Wiele lat temu uszyłam ten sam model z dżinsu, i który mi służył przez dobrych kilka lat, niestety się znosił i z żalem musiałam się z nim rozstać.
Rok temu postanowiłam uszyć ten sam model, ale z dresówki (lub czegoś co ja przypomina).
Żeby rozpogodzić szarość materiału, na wnętrze kaptura wykorzystałam materiał do patchworku, a brzeg ozdobiłam czerwoną wypustką.
Bluza sprawdza się znakomicie w chłodniejsze dni do spodni i do wąskich spódnic i mimo, że jest noszona bardzo często, prana również, nie zmienił się jej kształt, ani kolor. Jakość materiałów, z których szyjemy jest  ogromnie ważna. Choć kosztują więcej i ich zakup czasami boli nasze kieszenie, to mamy pewność, że uszyta z nich rzecz będzie jak nowa jeszcze kilka lat po uszyciu.




Pozdrawiam serdecznie,
Kamila

czwartek, 12 listopada 2015

Piesio...

I proszę nie mieć skojarzeń z żadną reklamą :)
Materiał kupiłam w zupełnie innym celu niż szycie takiej bluzy, ale gdy w sklepie sprzedawczyni zaczęła rozwijać belę okazało się, że po jednej stronie nadrukowane są pieski, a potrzebny mi był materiał bez żadnych ozdób. Zamiast sprawę szybko przemyśleć, kupiłam jedynie 70 cm, tyle, żeby piesek był dobrze widoczny i nawet na rękawy mi już nie wystarczyło.
Taka wersja również bardzo mi się podoba i przy obecnej wiosennej pogodzie bluza jest jak znalazł.
Na dole bluzy doszyłam kawałek czarnego szyfonu, który został mi po przeróbce spódnicy znajomej, o której za chwile, zresztą czego jak czego, ale szyfonu to u mnie ci dostatek i to w rożnych kolorach.


Do szycia wykorzystałam wykrój, który stworzyłam szyjąc bluzę z gwiazdką.
Kolejny ciuszek zaliczający się do moich ulubionych.

A skoro wspomniałam o spódnicy z szyfonu, niedawno koleżanka z pracy poprosiła o skrócenie bardzo długiej kiecki, której nie nosiła, bo była dużo za długa, a strasznie jej się podobała i żałowała, że spódnica wisiała jedynie w szafie. 
Ktoś kto miał do czynienia z szyfonem, wie jaka to zabawa z ucięciem go równo. Cały dół podpięłam pasami papieru, żeby szyfon nie przesuwał się i nie "tańczył" we wszystkie strony. I chyba był to całkiem dobry pomysł.


Spódnica skrócona, z dołem obrzuconym ściegiem rolującym, który bardzo ładnie się układa przy chodzeniu. Koleżanka zdecydowanie powiedziała, że woli tę wersję niż kupną.




Pozdrawiam,
Kamila

piątek, 9 października 2015

Kto rano wstaje... temu szyć w spokoju się udaje

Kiedy budzę się bardzo wcześnie, gdy koguty jeszcze nie pieją, najczęściej sięgam po czytnik, by zagłębić się w lekturę.
Nie ma obawy, problemy z bezsennością mnie nie dotyczą. Od zawsze był ze mnie skowronek, który zrywa się rześki prosto z łóżka i gotowy jest do wyzwań.
Dzisiaj jednak zamiast sięgnąć po książkę, uruchomiłam overlocka oraz maszynę do szycia i w przeciągu dwóch godzin z małymi przerwami uszyłam dla siebie bluzę.
W ostatnim wpisie pokazywałam materiały, które kupiłam na targach. Był tam między innymi szary materiał. Dotykając go na stoisku widziałam jednocześnie oczami wyobraźni to co z niego powstanie. Taki błysk, który powoduje, że kupuje się materiał bez zastanowienia.
Wykrój odrysowałam od ulubionego sweterka z rękawami nietoperza (tak to się chyba nazywa?), oczywiście sporo go modyfikując, ze względu na inny rodzaj materiału.
Efekt? Nie mogę się na bluzę napatrzeć. Taka właśnie mi się zamarzyła, taką chciałam mieć. Leży idealnie i jest cieplutka, co zważywszy na obecną słoneczną, choć chłodną aurę jest idealnym rozwiązaniem.



Poniższe zdjęcia są dedykacją dla Adela Szyje, która nie może zdecydować się na uruchomienie swojego overlocka ;)
Adelo, wyobraź sobie, że bluzy nie fastrygowałam :p ale gdybym miała bawić się w szycie na maszynie, a następnie przeszycie zygzakiem całości, poświeciłabym znacznie więcej czasu na skończenie bluzy i do pracy w niej bym nie poszła, a tak o 7.30 odłożyłam żelazko którym przyklejałam gwiazdę i z pełną satysfakcją, mogłam wyruszyć do pracy w nowym ciuszku.



Pozdrawiam,
Kamila