Piotrek chciał kupić książeczkę z mandalami do kolorowania, ale ze względu na piątkowe zamachy w Paryżu nie miałam absolutnie ochoty na wizytę w ogromnym centrum handlowym w sobotnie popołudnie. Wymyśliłam, że zamiast mandali przygotuję(my) prezent wykonany własnoręcznie.
Szybka wizyta w sklepie z materiałami i pierwszy próbny słoń:
Rezultat wypadł bardzo pozytywnie. Moje dzieci nie chciały wypuścić słonia z rąk, a skoro cenzura zatwierdziła wyrób, mogłam przejść do produkcji drugiego słonika.
W każdym bądź razie już wiem co moje dzieci znajdą w butach rankiem 6 grudnia.
Wykrój znaleziony dzięki uprzejmości BrummBloggin.
Serdecznie pozdrawiam,
Kamila