Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taniec na lodzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą taniec na lodzie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Pierwszy występ... i naklejanie dżetów

Pierwszy występ przed publicznością już za nami. Kostiumy spisały się na medal, mali łyżwiarze również. Cała gala była bardzo udana i myślę, że nikt z widzów nie wyszedł zawiedziony, bo naprawdę było co podziwiać. 
Przeglądając blog zauważyłam, że nie pokazałam zdjęć gotowych kostiumów, ani smoków, które zrobiłam ze strassów lub po polsku mówiąc z dżetów. 



Ale po kolei.
Najpierw rysujemy wzór, na którym układamy dżety.


Na ułożony wzór nakładamy specjalna folie termoodporną, którą kopiłam razem z dżetami, niestety nie wiem czy jest ona dostępna w Polsce.
Przy naklejaniu foli trzeba bardzo uważać, gdyż dżety tylko czekają na każdy nasz nieuważny ruch, żeby się przesunąć i krzywo nakleić. Na szczęście można je ręcznie poprzesuwać.


Następnie wzór układamy na materiale


i przyprasowujemy przez ok.30 sek. gorącym żelazkiem z wyłączoną parą. Jak widać temperatura jest ustawiona na maksymalną.


I gotowy smok. Święcące dżety na czerwonym materiale nie są najlepszymi modelami do fotografowania, wiec musicie uwierzyć mi na słowo, że wygląda to bardzo efektownie.


Teraz kilka zdjęć z występu, a ponieważ jestem kiepskim krytykiem zdjęć, na których jest moje dziecię, musicie mi wybaczyć ich ilość.













Ogromne podziękowania dla Eric Donant, który jest autorem zdjęć i pozwolił mi je wykorzystać na blogu. 
Un grand merci à Eric Donant, qui est l'auteur des cettes belles photos et qui a été d'accord que je les mets sur mon blog.

A na zakończenie filmik z ich pokazu.


Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie komentarze, które zostawiacie.  
Kamila

niedziela, 27 października 2013

Decyzja podjęta

Dziękuję bardzo za wszystkie wypowiedzi i głosy. Zrobię tył wg wersji 2 gdzie motyw z przodu sukienki będzie kontynuowany na plecach.
Dyskusja toczyła się również na FB, gdzie mnie uświadomiono, że będę musiała uszyć jeszcze jedną sukienkę do walca, który jest również tańcem obowiązkowym, bo ta niebieska nie przejdzie. A myślałam, że jednak obejdzie się bez kolejnego szycia. No trudno. Mam jeszcze zapas jakiejś różowawej lycry, wiec coś się wymyśli.

Koszula jest już gotowa.



Dzisiaj rano gdy skończyłam koszulę, siadłam i praktycznie skończyłam kostiumy do tańca dowolnego. 
Musze doszyć stójki oraz na plecach stworzyć smoki ze strassów i to chyba wszystko co mi zostało do zrobienia przy tych ciuszkach.


Na rękawach uszytych z czegoś podobnego do muślinu już są doklejone czarne strassy, których na zdjęciu oczywiście nie widać. 
Kupując czarny materiał miałam zabawną, choć może tylko dla mnie zabawną przygodę.
Sklep z materiałami jest olbrzymi i wiecznie w nim wszystko przestawiają, więc nigdy nic nie leży na "swoim" miejscu i często brakuje logiki w rozkładzie tkanin o ile to nie jest materiał potrzebny na dany sezon pogodowy. Zaczęłam szukać mojego muślinu, ale pomyślałam, ze będzie szybciej jak zapytam sprzedawczynię. Trafiłam na młodą praktykantkę, która widać sklep znała jeszcze słabiej ode mnie. Na szczęście materiał sam wlazł mi w ręce, więc poprosiłam praktykantkę o metr muślinu.
Uch! Biedna w ogóle nie wiedziała jak się zabrać do ucięcia materiału. Na szczęście z boku wielkiego stołu , na którym spoczywają bele z materiałami, leżał już obcięty kawał, ale było go stanowczo za dużo. Dziewczyna odmierzyła metr, nacięła materiał i zaczęła go rwać.
Nie zdążyłam jej powiedzieć, że lepiej byłoby gdyby cięła nożyczkami, a nie rwała, ale było już za późno, bo materiał przerwał się według własnego "widzi mi się".
Dziewczyna chwyciła belę z materiałem i chciała odcinać nowy kawałek.
Zaproponowałam jej, żeby spróbować uratować co się da z tego rozerwanego kawałka.
Odmierzyłyśmy trochę ponad metr, bo materiał był rozerwany w jednym końcu i znowu było widać, ze praktykantka nie ma bladego pojęcia o materiałach. Nawet nie wiedziała jak złożyć materiał, żeby go równo przyciąć. Oj wiem, wiem, że nie każdy to wie, ale wpuszczając praktykantkę na halę sprzedaży, warto byłoby ją wcześniej zapoznać ze sklepem i poduczyć.
Okropne jest to, ze przyjmują młodą dziewczynę i zostawiają ją na pożarcie klientów, a wiadomo jacy są ludzie. Jedni jak ja uśmiechną się, pomogą i podpowiedzą (to było samochwalnie się ukryte pomiędzy wierszami ;) ), ale generalnie Francuzi znani są z tego (sami o sobie też tak mówią i na dodatek są z tego dumni, żeby nie było, ze jeżdżę po Francuzach), że wiecznie o wszystko i do wszystkich mają pretensje i wiecznie się awanturują, a do tego rodowici Liończycy są bardzo nieprzyjemni (to też nie moja opinia, ale zgadzam się z nią w 100%), więc gdy taki osobnik trafi na młodą, niedoświadczoną osobę, to ją po prostu zmiesza z błotem.
Najważniejsze, że wspólnymi silami dałyśmy sobie radę.

Pozdrawiam
Kamila

sobota, 26 października 2013

Dylemat

Prace nad koszulą i sukienką do tańców obowiązkowych nadal trwają. Coraz bardziej widać koniec, ale mam dylemat, chociaż fotografując przychyliłam się ku jednemu z rozwiązań, tylko nie powiem któremu, żeby nic nie sugerować.

Razem kostiumy wyglądają w tej chwili  tak:


Koszula z przodu:


 i z tyłu:


Brakuje jej jeszcze poprzyklejanych gdzie niegdzie strassów, bo inaczej jest zbyt pusta i na lodzie nie błyszczy się odpowiednio.

Natomiast sukienka Tydy wyglada tak:





I teraz pytanie.
Który układ strassów na plecach wygląda lepiej biorąc pod uwagę zaprezentowane wcześniej zdjęcia:
Wersja 1.
Version n° 1



Wersja 2.
Version n°2

Nie będę już doszywać różowych listków, bo moim zdaniem byłby przesyt, ale dorysowałabym srebrną farba gałęzie, żeby zrobić przedłużenie motywu z przodu sukienki.

Je vais pas ajouter des feuilles roses supplémentaires mais avec la peinture argentée je dessinerai quelques lignes pour rallonger le motif de devant. 



Czekam na Wasze sugestie.
J'attends vos opinions. Merci.

Pozdrawiam
Kamila