Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoty krój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złoty krój. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 stycznia 2016

Żakard i Złoty Krój

Niebieski żakardowy materiał wyszukałam w koszu z resztkami na wyprzedaży, na którą wybrałyśmy się niedawno z moimi koleżankami. Od razu zobaczyłam w nim potencjał na prostą spódniczkę.
Wykrojów na proste spódnice jest całe mnóstwo, wypróbowałam już niejeden z nich i zawsze było coś nie do końca tak jak oczekiwałam. A to spódnica okazywała się za luźna w pasie, a to za szeroka w biodrach.
Postanowiłam wypróbować jeden z najprostszych wykrojów ze "Złotego Kroju" i przyznam, ze był to doskonały wybór. Spódnica leży jak ulana na mnie.
Jest to wykrój ze startowego zestawu:


Pogodę jak na razie mamy absolutnie nie zimową, więc spódniczka jest w ciągłym użyciu.
Na przodzie znajduje się mały rozporek


oraz kieszonka ukryta w pasku.





Materiał jest strasznie cieniutki, wiec nie było mowy, żeby nie wszyć podszewki.


Teraz zabieram się do Matyldzinej sukienki do ten stepa.

Pozdrawiam serdecznie,
Kamila

sobota, 11 kwietnia 2015

Bluzeczka z baskiną oraz małe dylematy

Uwielbiam wszelkiego rodzaju bluzeczki z baskinkami, wiec zobaczywszy takowa w "Złotym Kroju" wiedziałam od pierwszego rzucenia na nią okiem, że będzie ona moim kolejnym planem szyciowym.
I jest! Jeszcze cieplutka, wyszedłszy dopiero spod igiełki i spod żelazka. Wiem, ze będzie moja kolejną ulubioną bluzeczką, którą będę nosić tej wiosny i tego lata.
W tym poście nie zajmę się opisywaniem "Złotego Kroju" i oceną trudności pracy z nim, bo jest to temat do oddzielnego omówienia.
W każdym razie efekt wyszedł taki jak oczekiwałam.
Materiał, to kupon bawełny z nadrukiem mającym przypominać toile du Jouy, który kupiłam dawno temu i nie bardzo wiedziałam co z nim zrobić.
Po raz pierwszy w życiu miałam też okazję stanąć oko w oko z wdawaniem rękawa. Szczęśliwie do tej pory temat mi jakoś umykał, a raczej ja będąc nieświadomą tematu zawsze rękawy "jakoś" dopasowywałam najczęściej docinając i jedynie zastanawiając się dlaczego główka rękawa jest za duża.
Przyznam szczerze, że zanim wszycie wyszło na tyle porządnie, iż dało się je zaakceptować, rękawy odpruwałam dwa razy. To i tak chyba niedużo z tego co czytałam na rożnych blogach. Idealnie nie jest, ale niedociągnięcia nie są widoczne dla oka zwykłego śmiertelnika i tego się trzymam.





Dzięki uprzejmości mojej koleżanki Kasi, którą miałam okazje spotkać wczoraj po kilku latach niewidzenia się (mieszkamy po dwóch stronach Francji, wiec okazje do spotkań zdarzają się niezwykle rzadko) mogę Wam pokazać również zdjęcia bluzeczki z człowiekiem w środku.
Pogoda była wprost stworzona do wypróbowania bluzeczki w plenerze i nawet wiatr, który próbował urwać nam głowy nie przeszkodził w wygrzewaniu się w pierwszych wiosennych, ciepłych promieniach.



A co z moimi dylematami?
Nie miała baba kłopotu, to wymyśliła sobie patchworkowe bloki.
Nareszcie rozwinęłam swoją "galaretowatą rolkę" czyli moje niedawno zakupione jelly roll, o którym pisałam w tym poście


zszyłam pierwsze pasy materiału, przycięłam i wyszło coś co mnie oczarowało. Teraz dochodzimy do tematu "Dylemat".
Jak złożyć bloki? Właściwie wszystkie kombinacje bardzo mi się podobają i dopiero przeglądając zdjęcia na ekranie komputera zauważyłam, iż jednobarwne pasy zawsze są na dole. Oczywiście gdy będę zszywać zmienię to i zanim zszyje porobię zdjęcia, żeby sprawdzić jak całość prezentuje się z innej perspektywy.
Oto próbka tego jak ułożyłam:





Ta wersja bardzo, bardzo mi się podoba, ale obawiam się, że nie wystarczy kwadratów do ułożenia całości, ale kto wie? Musze zszyć kolejne pasy materiału, żeby przekonać się o efekcie. Na pewno na bieżąco dam znać.


Fioletowa patchworkowa poszwa na poduszkę leży nadal nie ruszona.

Pozdrawiam serdecznie.
Kamila